• Wpisów: 12
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:32
  • Licznik odwiedzin: 3 932 / 1223 dni
 
foreveralone112
 

#4

Comerme.: - Powiedz mi - zaczęłam, wciąż przyglądając się sobie w lustrze - jaki chłopak miałby ochotę spotykać się ze mną, skoro może mieć taką dziewczynę jak Maja?
- Przestań! - zawołała Paulina. - Natychmiast przestań. Pleciesz od rzeczy.
- Nie, chodź tu i zobacz.
Moja przyjaciółka nie ruszyła się z łóżka.
- No, chodź - ponagliłam ją.
Chwilę trwało, zanim wstała i stanęła obok mnie na wprost lustra toaletki.
- Popatrz tu i tu, i tu, i tu - Pokazywałam palcami każdy pryszcz po kolei. - Widzisz?
- Widzę kilka pryszczy. I co z tego?
- A widziałaś choćby jeden na buzi Mai?
Nie odpowiadała.
- Widziałaś? - powtórzyłam.
- Chyba nie, ale jakie to ma znaczenie?
- Jakie? Jakie?! Ogromne! Kolosalne! Decydujące! - Krzyczałam tak, że musiała mnie słyszeć na dole jej mama. - Między innymi dlatego… a może przede wszystkim dlatego Oskar nie spotyka się teraz ze mną, tylko z Mają!
Paulina przyglądała mi się tak, jakby zobaczyła mnie po raz pierwszy w życiu.
- Naprawdę myślisz, że dlatego? - zapytała z niedowierzaniem.
- A niby dlaczego? I wcale mu się nie dziwię.
- Wiesz co? Nie mam pojęcia, dlaczego on spotyka się z Mają, a nie z tobą. - Mówiła powoli, wymawiając wyraźnie każde słowo. - Ale jak tak ciebie słucham, to wcale mu się nie dziwię.
Nie wierzyłam własnym uszom. Po prostu mnie zatkało. Nie wiem, jak długo stałam przy toaletce, patrząc na odbicie Pauliny. Otwierałam usta i po chwili je zamykałam, nie mogąc wydusić z siebie słowa.
Jak mogła mi coś takiego powiedzieć?! Moja najlepsza przyjaciółka!
Wypadłam z jej pokoju bez słowa, trzaskając drzwiami. Zbiegłam szybko po schodach. Kiedy mijałam kuchnię, zawołałam "do widzenia" i z nadzieją, że krzątająca się tam pani Kryń nie wyjdzie i nie zacznie zw mną rozmawiać, pospieszyłam do wyjścia.
Właśnie otwierałam drzwi, gdy usłyszałam wołanie Pauliny.
- Wika, zaczekaj!
Nie zatrzymałam się. Wsiadłam do pożyczonego od matki samochodu i natychmiast przekręciłam kluczyk w stacyjce. Zdążyłam już ujęchać kilkadziesiąt metrów, kiedy Paulina wyszła przed dom. W lusterku wstecznym widziałam, jak do mnie macha.
Nie spieszyło mi się. Wiedziałam wprawdzie, że po tych litrach łez, które wylałam, musiałoby minąć ładne parę godzin, żeby nie było widać, że płakałam. Nie mogłam więc liczyć na to, że mama niczego nie zauważy. Mimo to jechałam wolno, starając się ochłonąć.
W tym samym tygodniu straciłam chłopaka - a może raczej nadzieję na chłopaka - i najlepszą przyjaciółkę. Bo jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, że po tym, co od niej usłyszałam, będę się mogła dalej z nią przyjaźnić.

#
Koniec z tego rozdziału ;3 Kolejny pojawi się jutro : ))) Zapraszam do komentowania ;*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego