• Wpisów: 12
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:32
  • Licznik odwiedzin: 3 932 / 1223 dni
 
foreveralone112
 

#5

Comerme.: Kiedy dojechałam do domu, mama czekała na mnie na ganku.
- Paulina dzwoniła już trzy razy - poinformowała mnie, zanim zdążyłam wysiąść z samochodu. - Gdzie byłaś tak długo? Okropnie się martwiłam.
- Nigdzie. Jechałam trochę wolniej niż zwykle.
- Trochę? Paulina mówiła, że wyjechałaś od niej godzinę temu. - Przyglądała mi się badawczo. - Coś się stało?
- Nic ś nie stało.
- Przecież widzę, że…
W domu zadzwonił telefon. Zastanawiałam się przez chwilę, czy pójść go odebrać, czy wysłuchiwać mamy. Nie miałam ochoty ani na jedno, ani na drugie, uznałam jednak, że łatwiej mi będzie zakończyć rozmowę z Pauliną, niż odpowiadać na pytania matki, i weszłam do domu.
- Halo. - Starałam się, by mój głos brzmiał możliwie obojętnie.
- Wika, to ja.
Milczałam, obawiając się, że jeśli się odezwę, znów się rozpłaczę.
- Słuchaj, ja naprawdę nie chciałam sprawić ci przykrości
Dalej walczyłam ze łzami.
- Jesteś tam?
- Nie, to Śnieżynka odebrała telefon - rzuciłam. - Nie poznajesz mnie? Hau, hau! - zaszczekałam do słuchawki, naśladując zjadliwe ujadanie naszej chihuahuy.
Paulina roześmiała się.
- Jesteś na mnie zła?
- Pewnie, że jestem. Wyobraź sobie, że Karol zacząłby się spotykać z inną dziewczyną,  a ja bym ci powiedziała, że mu się nie dziwię.
- Przepraszam, ale wiesz dobrze, że wcale tak nie myślę. Chciałam tylko, żebyś przestała się nad sobą użalać.
- Naprawdę uważasz, że się nad sobą użalam? - zapytałam z niepokojem. Nie znoszę, kiedy ktoś próbuje wzbudzić u ludzi litość.
- No… zwykle tego nie robisz - odparła Paulina ostrożnie. - Ale dzisiaj…
Miała rację. Dzisiaj się nad sobą użalałam. Brrr! Ohyda!
Nagle cały mój żal do niej ulotnił się. Pozostała tylko wdzięczność. Czasem trochę szczerości bardziej pomaga niż nadmiar współczucia. Ale na szczerość potrafią się zdobyć tylko przyjaciele. Prawdziwi przyjaciele.
Nie miałam chłopaka, ale wciąż miałam przyjaciółkę. A to już coś. Coś, z czym łatwiej się znosi nieodwzajemnioną miłość, z której nie można się wyleczyć.
Bo z miłości do Oskara nie mogłam się wyleczyć. Może za mało się starałam, może trzeba było skorzystać z jakichś magicznych ziół albo zaklęć, może są jeszcze jakieś inne metody, lecz ja ich nie znałam. Zresztą kiedy dziś się nad tym zastanawiam, wcale nie jestem pewna?, czy chciałam tego naprawdę.
Udało mi się natomiast jedno: w ciągu dwóch miesięcy, które pozostały do wakacji, nie pokazać Oskarowi, że jestem w nim zakochana. A wierzcie mi, że nie było to łatwe. Kiedy widywałam go w szkole, musiałam mobilizować wszystkie siły, całą wolę, żeby nie zdradzić się ze swoimi uczuciami, nawet wtedy, gdy kilka razy spotykałem go w towarzystwie Mai.

#
To tyle jeśli chodzi o ten rozdział : ))) Z racji tego, że nie dodałam nic wczoraj a obiecałam, kolejny pojawi się dzisiaj na pewno ; ***

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego