• Wpisów: 12
  • Średnio co: 94 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 18:32
  • Licznik odwiedzin: 3 932 / 1223 dni
 
foreveralone112
 

#7

Comerme.: To do Ciebie! - zawołała mama, kiedy wraz z Filipem i Kubą, moimi pięcioletnimi braćmi bliźniakami, weszłam do domu. - O Chryste Panie! - zawołała na widok synów. - Jak wy wyglądacie!
Odebrałam ich z urodzin kolegi, na której to imprezie główną atrakcją musiało być obrzucanie się ciastkami, bo moi bracia lepili się od słodkości. Lukier mieli na buziach, rękach, ubraniach i we włosach.
- Nie ocierajcie się o mnie! - krzyknęłam, kiedy najpierw Filip, a potem Kuba wyminęli mnie, żeby pobiec do mamy.
- Ale było fajowo! Super! - opowiadali jeden przez drugiego.
- Co mówiłaś? - zwróciłam się do matki.
- Telefon do ciebie.
- I dopiero teraz mi o tym mówisz?!
- Nie, powiedziałam od razu jak weszliście - odparła matka, próbując przekrzyczeć bliźniaków.
Nie zważając na to, że brudzę się lukrem, przepchnęłam się między braćmi i pobiegłam do salonu. Paulina wczoraj wyjechała z rodzicami do Paryża, więc to nie mogła być ona… Uspokój się, przecież czasami dzwoni do ciebie jakaś inna koleżanka, nakazałam sobie. Mimo to, gdy podnosiłam słuchawkę, zauważyłam, że drży mi dłoń. Nabrałam powietrza i odetchnęłam głęboko, zanim się odezwałam.
- Halo.
- Cześć, Wika
To był on. Zabrakło mi tchu.
- Cześć - powiedziałam. Głos drżał mi również, więc żeby to ukryć, zaczęłam paplać jak najęta: - Przepraszam, że tak długo czekałeś. Właśnie weszłam do domu. Przywiozłam braci z imprezy urodzinowej ich kolegi. - Poczułam na policzku coś lepkiego. Dopiero teraz zauważyłam, że rękę mam upaćkaną lukrem.
- Nie szkodzi. Twoja mama mówiła mi, że akurat zajechałaś pod dom. Nie dzwoniłem wcześniej, bo musiałem pomagać ojcu w remoncie domu, więc z wyjazdu na plażę i tak by nic nie wyszło. Ale jeszcze dwa, trzy dni i będzie po wszystkim. Myślę, że na poniedziałek moglibyśmy się już spokojnie umówić. Pasowałyby ci?
Serce podskoczyło mi z radości - tak bardzo chciałam go zobaczyć - po chwili jednak wróciło na miejsce, kiedy przypomniałam sobie, że będzie z nami również jego dziewczyna.
W ciągu minionego tygodnia nieustannie zdawałam sobie pytanie, czy wybrać się z nimi nad morze, czy jakoś się z tej wyprawy wykręcić. Miałam nawet wygodny pretekst, który nie wymagałby ode mnie uciekania się do kłamstw. W niedzielę rodzice wyjeżdżali na dwa tygodnie, a jutro miała przyjechać ciocia Agnieszka, siostra mamy, żeby opiekować się bliźniakami. Mogłabym wyjaśnić Oskarowi, że czuję się w obowiązku jej w tym pomóc.
A tymczasem, zanim się obejrzałam, powiedziałam z entuzjazmem:
- Jasne
Ciocia Agnieszka jest fantastyczna, na pewno zrozumie, że mam ochotę wybrać się z przyjaciółmi na plażę, przekonywałam się w duchu.
- To zadzwonię w niedzielę i ustalimy szczegóły.
- Fajnie - rzuciłam z beztroską. Pomyślałam o tym, że już za parę dni go ujrzę, starając się zapomnieć o tym, że będzie z nami również Maja, dziewczyna marzeń każdego chłopaka.
- Cieszę się, że się spotkamy.
- Ja też. I dziękuję, że zadzwoniłeś.
- Nie ma za co, przecież obiecałem.
W słuchawce zapadła cisza, jakby żadne z nas nie chciało kończyć tej rozmowy. Na ułamek sekundy obudziła się we mnie nadzieja, że może mam jakąś szansę, ale natychmiast odpędziłam od siebie te głupie myśli, którym zadawały kłam wszystkie fakty. Ciesz się, idiotko, tym, co masz, i nie marz o tym, czego nigdy nie dostaniesz, nakazałam sobie surowo.
Ale marzeń nie można do niczego zmusić, a podobno najpiękniejsze są te, które się nie spełniają. Nie broniłam się więc przed nimi, wciąż jednak powtarzałam sobie, że to tylko marzenia. I że nigdy się nie spełnią.

#
To tyle na dzisiaj ;3 Następna notka będzie jutro *.*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego